IV OPP "Przestrzeń Przyrody-Skłudzewo 2006"

1

W ostatniej dekadzie sierpnia w Skłudzewie spotkali się artyści z różnych ośrodków w kraju na IV Ogólnopolskim Plenerze Profesjonalistów Przestrzeń Przyrody – Skłudzewo 2006 – Obraz – Grafika – Rzeźba – Instalacja zorganizowanym przez skłudzewską Fundację Piękniejszego Świata, czyli Danutę Sowińską-Warmbier i Leszka Warmbiera. Zapraszając na wernisaż poplenerowej wystawy pisali oni: rzeźby i instalacje eksponowane w plenerze, przekazane przez artystów, połączą sztukę z naturą, spotęgują piękno Skłudzewa, będą dostępne cały rok, nieprzerwanie oddziałując na mieszkańców, będą niespodzianką dla turystów oraz gości Fundacji Piękniejszego Świata. Obrazy i grafiki prezentowane we wnętrzach zabytkowego dziewiętnastowiecznego pałacu połączą tradycję ze współczesnością, dostępne będą grupom edukacyjnym.

Do Skłudzewa przyjeżdżają grupy dzieci i młodzieży, a także dorosłych, by uczestniczyć w zajęciach plastycznych –  warsztatach pozwalających na zgłębianie tajemnicy tworzenia, tajemnic sztuki. Zajęcia te okazują się ciekawymi artystycznymi przygodami, zabawą, a czasem zdarzeniami, których uczestnicy odkrywają siebie samych, zbliżają się do innych, przezwyciężają ograniczenia… Oczywiście, zajęcia te byłyby zaledwie oryginalnymi lekcjami sztuki, gdyby nie twórcze osobowości Danuty Sowińskiej-Warmbier i Leszka Warmbiera, gdyby nie niezwykłość miejsca: dworu czy pałacu i jego otoczenia. Uroda samego pałacu jest inna niż polskiego szlacheckiego dworku. Z cegły, solidnie zbudowany na wzniesieniu w pradolinie Wisły, dyskretnie zdobiony ma w sobie coś z zamku, coś z kamienicy… Już dzięki kaplicy, będącej właściwie jego głównym pomieszczeniem, ma w sobie nastrój obiektu sakralnego. Jego wnętrza to przestrzeń, w której dzieła sztuki czy przedmioty artystyczne nie są oddalone od oglądających jak w salach muzealnych: nie są czymś obcym, tylko pokazywanym. Są naturalnie wkomponowane i w dworskie wnętrza, i w życie. Jak często mówi Leszek Warmbier, ci, którzy do Skłudzewa przyjeżdżają, coś tu zostawiają, i coś z sobą zabierają. Nie sposób mu nie wierzyć, że miejsce ma w sobie ogromną duchową energię. Może przedmioty wykonane tutaj, dla tego miejsca są znakami tej energii? To portrety, rysunki, obrazy, rzeźby młodych i najmłodszych artystów. To także od kilku lat prace artystów profesjonalistów. Większość z nich mogła powstać tylko tutaj. Można powiedzieć, że wnętrza dworu i innych zabudowań oraz otoczenie to ogromna przestrzeń działań artystycznych, nie tylko plastycznych. To… wielka pracownia.

Zieleń w bezpośrednim otoczeniu dworu zdaje się soczystsza, intensywniejsza niż nieco dalej. To dzięki glebie, wyjaśnia Leszek Warmbier, która nie traci wilgoci; obdarza nią rośliny, a dzięki nim sama zatrzymuje wodę… Podobnie rzecz ma się z obecnością ludzi: coś cennego otrzymują i coś cennego zostawiają … Czasem jest to wzruszające i poruszające. Leszek Warmbier opowiada o wizycie nieuleczalnie chorych na nowotwory dzieci z bydgoskiego Szpitala Onkologicznego, dzieci, które wkrótce od nas odejdą… Jedno z nich poprosiło rodziców: zostańmy jeszcze trochę, chcę się jeszcze napatrzeć.

Skłudzewska przestrzeń, z cudownym widokiem na pradolinę Wisły jest zachwycająca. Piękny jest park. Tajemnicze są zabudowania. Do Skłudzewa się powraca, i znajduje bądź odkrywa coś nowego Nie tylko dzięki niestrudzonym gospodarzom i osób z nimi współpracujących Skłudzewo nieustannie pięknieje, ale i dzięki artystom, którzy przyjmują zaproszenie na Plenery. W tym roku otrzymało je i przyjęło szesnaścioro twórców, uprawiających wymienione w tytule spotkania dziedziny plastyki. Niektórzy uczestniczyli w poprzednich Plenerach, niektórzy przybyli do Skłudzewa po raz pierwszy. Kilkoro zaproszonych artystów przyjeżdżało tutaj nim Plener się rozpoczął, żeby oswajać się z miejscem, szukać inspiracji, tworzywa.

Każdy, kto zbliża się do dworu zwróci uwagę na rzeźbę Stanisława Gierady. Jej koncepcję artysta przywiózł z sobą z Gdańska, gdzie wykłada na Akademii Sztuk Pięknych. Zamysł twórczy mógł zaś urzeczywistnić tylko tutaj: przy wjeździe do dworu ustawił obok siebie trzy głazy, które wyszukał w skłudzewskiej przestrzeni przyrody. Przemieścił je przed pałac z miejsc, w których trwały przez wieki. Na jednym wyrył trójkąt, na drugim koło, na trzecim kwadrat, dodając kamiennym bryłom tajemniczości, a zarazem zaznaczając ich nieprzypadkowość. Te symboliczne znaki przenoszą kamienie w sferę kultury, dają duże możliwości interpretacyjne. Na głazy artysta ponaklejał – mogące kojarzyć się z cząsteczkami kwarcu – szklane kuleczki, które połyskując przyciągają wzrok.

Realizacja Stanisława Gierady, nazwana Znakami czasu, wyraża szacunek do przyrody: artysta przybliżył narzutowe kamienie do ludzi, poprzez nowe ich usytuowanie unaocznił naturalne piękno brył. Nie naruszył ich struktury. I stworzył dzieło, które zaciekawia, zatrzymuje…

Urodą zaleca się kameralna kamienna rzeźba artysty, eksponowana we wnętrzach dworu. Poprzez tworzywo, także poprzez owe szklane kuleczki nawiązuje do kompozycji plenerowej.

Krzysztof Mazur, kierujący Pracownią Rzeźby na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, przed Plenerem przyjeżdżał do Skłudzewa, by poznawać miejsce. Wykonał dwie prace w drewnie. Jedna to pień drzewa zwalonego podczas wichury. Wydrążony, nieco przypomina łódź dłubankę. Sam artysta mówi o nim, że jest ofiarą żywiołu. Zachowane z jednej strony sęki wskazują na charakter drzewa: niepokornego, dumnego. Odsłonięte wnętrze budzi współczucie. Wielkość i surowość pnia zdają się pozostawać w kontraście z subtelnością, z jaką spojrzał nań artysta.

Druga praca składa się z dwu części. Jedna to pień drzewa, także powalonego w czasie burzy. Druga to wsparta żelazną podpórką, ustawiona na cokole prostopadłościenna kłoda z drzewa, które zostało ścięte przed laty. Była elementem konstrukcji, może budowli. Drzewo, które padło podczas niedawnej nawałnicy i to, które ścięto, zaczęły rosnąć mniej więcej w tym samym czasie. Inne były ich losy… Ich wspólnotę, symetryczność artysta zaznaczył nie tylko poprzez ustawienie pni, ale i rzeźbiąc ich sękate “głowy”.

Obie prace Krzysztofa Mazura – jak rzeźby Stanisława Gierady – wydobywają z tworzywa to, co w nim było. Można powiedzieć, że twórcy wpatrzyli się, wczuli i wmyślili w tworzywo, wprzódy uważnie rozejrzawszy się wokół. Myślę, że ich prace doskonale oddają to, co dla państwa Warmbierów jest w skłudzewskiej przestrzeni przyrody najważniejsze. Paradoksalnie, jak wyznają obaj rzeźbiarze, koncepcje ich prac powstawały niezależnie od miejsca i mogłyby zostać urzeczywistnione gdzie indziej. Oczywiście, powstałyby wtedy inne rzeźby. Obie – nowoczesne w formie i myśli – doskonale unaoczniają to, co jest właściwością jednego z najżywotniejszych nurtów współczesnej sztuki. Ich uobecnienie w Skłudzewie świadczy o tym, że formułując przed piętnastu z górą laty założenia Piękniejszego Świata – tworząc naprawdę otwartą przestrzeń dla twórców – państwo Warmbierowie w swoich planach uwzględniali nie tylko to, co w sztuce było, a więc tradycję, ale i to, co może się w niej pojawić.

Nieodległe były inspiracje Waldemara Rudyka, który do wykonanych w poprzednich latach Pegaza, Ptasznika i Ptaków z gałęzi dołączył kolejną realizację, zatytułowaną Burza. Przejęty widokiem powalonego starego klonu, ofiary nawałnicy, wykonał rzeźbę, która przywodzi na pamięć drzewa chylące się ku ziemi pod naporem wichru.

Co ciekawe, Ptaki i Ptasznik Waldemara Rudyka stały się tematem czarno-białych linorytów Beaty Biernat. Tajemnicze białe postacie wędrują w noc, rozjaśniając ją, jak gwiazdy i księżyc. Myślę, że grafiki artystki z Bochni są metaforą Skłudzewa: miejsca tajemniczego, niezwykłego. Unaoczniają dialog, w jakim pozostają artyści przybywający tutaj.

Z mroku w jasną przestrzeń wędrują uskrzydlone baśniowe pnie drzew na suchorycie Zbigniewa Ogielskiego. Ciemna noc jest tłem dla piramidy będącej tematem akwaforty – akwatinty. Wnętrze piramidy to gęsta sieć rozprzestrzeniających się korzeni.

Coś tajemniczego, niepojętego dzieje się pośród form, inspirowanych przyrodą, przedstawionych na grafikach Danuty Sowińskiej-Warmbier. Wykonane na dużych płatach jedwabiu, mogą kojarzyć się ze sztandarami…

Rysując opowiadam sobie – mówił Wojciech Maciejewski. Jego wycyzelowane rysunki przedstawiają przestrzeń, która się zdaje nierzeczywista. Dostrzec w niej można wyimki skłudzewskiego pejzażu. Zdają się unosić na wyrwach ziemi. Po jakimś kataklizmie? Patrząc na te rysunki nie odczuwam jednak nastroju katastroficznego, wydają się raczej próbą wejrzenia we wnętrze krajobrazu, przedstawienia skojarzeń… Urzeczenie baśniowością artysta przedstawił na obrazach, których tematem są pnie przekształcające się w drzewa.

Inspiracją – i motywem – precyzyjnych rysunków Stanisława Lackowskiego zdaje się krajobraz, widok na pole… Może artysta przedstawił plastyczną fantazję – wrażenie miejsca, w którym otwiera się ziemia, by spotkać się z niebem?

Zauroczenie mocą skłudzewskiej zieleni przedstawiła Małgorzata Mazur, która również odwiedzała Skłudzewo nim rozpoczął się Plener. Na jednym z dwu namalowanych tutaj obrazów olejnych pokazała swoje widzenie i odczuwanie widoku na pradolinę Wisły w jasny dzień, utożsamienie się z przestrzenią przed oczyma. Drugi obraz to fragment zbrązowiałego muru, ściany domu. Ciemnego wnętrza nie odsłaniają lekko uchylone drzwi, jaśnieją zaś okna. To zapewne stary dom, obrośnięty gęstą trawą, z której wznoszą się kwiaty, weselejące żywymi kolorami. Jak powiedziała autorka, dwór i jego otocznie skierowały jej myśli ku przemijaniu. Patrząc na te obrazy odczuwam nastrój trwania – nie przemijania a unoszenia się czasu, łagodność ciepłego jasnego popołudnia na wsi, gdy czas się smuży…

Andrzej Szewczyk z Bochni wywiódł pomysły kompozycyjne swoich obrazów z niebanalnych form wypatrzonych w skłudzewskiej przyrodzie. Barwy, faktura i kształty kojarzą się z czymś surowym, pierwotnym. Jak wyznał artysta, poddał się wrażeniom i szczegóły, które zwróciły jego uwagę, stały się dla niego odniesieniem dla malarskich kompozycji.

Podobnie spojrzał na krajobraz Sławomir Warmbier z Lęborka. Znalazłszy formy, które ożywiały jego wyobraźnię, dążył do przedstawienia zarazem syntezy tego, co w przestrzeni charakterystyczne, i wrażeń. Patrząc na jego płótna odczuwa się żarliwość artysty – najmłodszego uczestnika Pleneru.

Poczucie mocy zawierają kompozycje Leszka Warmbiera. Zdecydowanie, z jakim malarz kładzie farby na płótnie i faktura obrazów dają wrażenie bezkompromisowości. Te prace są może wyzwaniem rzuconym niewypowiedzianemu, nienazwanemu? Myślę, że artysta po prostu wyraża siebie: nietrudno znaleźć odniesienie energii, jaką niosą barwne plamy, do ogromu pracy, jaką wraz z żoną Danutą wykonał i wykonuje w Skłudzewie, do śmiałości zamierzeń. Jest w tych obrazach coś z architektury skłudzewskiego dworu, coś z żywiołu natury. I jest jasność, jakieś ciepło… I fantazja.

Bogusław Ziółkowski, który mieszka w Łążynie, niedaleko Skłudzewa, przedstawił urodę krajobrazu: i jego widzenie, i kolorystyczne wariacje na jego temat. Pastele artysty są żywe, pogodne.

Aczkolwiek utrzymane w ciemnych tonacjach, takie są również obrazy Wojciecha Sęczawy. Mogą znaleźć się w którejś z dworskich sal, a mogą też… stanowić oznakowaniem miejsc w skłudzewskiej przestrzeni przyrody. Stąd bowiem artysta czerpał motywy tych obrazów. Zagadkowe, tajemne zdają się erupcją kolorystycznej wyobraźni autora, który na poplenerowej wystawie zaprezentował także swoje drzeworyty. Artysta, kierujący Pracownią Podstaw Projektowania w gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, podczas Pleneru rozpoczął pracę nad rzeźbą, którą zamierza wykonać w roku przyszłym: wybrał i przygotował pień drzewa, mający schnąć do następnego lata.

Magiczny się zdaje obraz Mirosława Żurawskiego. Nad wodą, w której odbijają się barwne refleksy, unosi się słoneczny krąg, jak okno, za którym płonie ogień… Obraz frapuje symboliką, bogactwem kolorów.

Irina Bołdina-Styczeń, uprawiająca sztukę ikony, namalowała osobistą rekonstrukcję słynnego krucyfiksu z kościoła św. Damiana opodal Asyżu. Gdy wiosną 1206 roku przed tym krzyżem modlił się św. Franciszek, usłyszał głos Chrystusa: Franciszku, czyż nie widzisz, że ten dom mój chyli się ku upadkowi? Idź więc i napraw mi go! Praca artystki z Bochni nie jest kopią krucyfiksu, a właśnie osobistą rekonstrukcją, wierną oryginałowi, znakiem przesłania, jakie się w nim zawiera, a więc znakiem duchowej przemiany i tego, co uosabia postać Biedaczyny z Asyżu. Trzeba przypomnieć, że obrali go sobie za patrona ekolodzy! Rekonstrukcja zatem cudownie wpisuje się w temat Pleneru! Dopowiedzeniem jest natchniona ikona, na której Irina Bołdina-Styczeń przedstawiła Pantokratora. Krzyż oraz ikona pozostaną w kaplicy w skłudzewskim dworze.

Uczestnicy IV Pleneru Profesjonalistów Przestrzeń Przyrody – Skłudzewo 2006 – Obraz – Grafika – Rzeźba – Instalacja pozostawili w siedzibie Fundacji Piękniejszego Świata prace, które na pewno będą poszerzały zakres artystycznych doświadczeń uczestników zajęć edukacyjnych prowadzonych przez państwo Warmbierów. Prace są różne, należą do różnych dziedzin plastyki. Coś jednak je łączy. Co? Przesłanie: piękniejszy świat to lepszy świat, dobry. Myślę, że również artystów – pomimo różnych doświadczeń – łączy postawa etyczna, przekonanie, że nie można uprawiać sztuki, tworzyć nie kierując się ku dobru.

Artyści nawzajem zaciekawiali siebie dokonaniami, poglądami. Ponieważ większość z nich to pedagodzy związani z uczelniami, szkołami, ośrodkami edukacji artystycznej, ważne okazały rozmowy o edukacji plastycznej. Jak stwierdzają państwo Warmbierowie, dzięki inspiracjom, podpowiedziom ciekawsze i bogatsze będą skłudzewskie spotkania młodych ludzi.

Jerzy Rochowiak