VIII OPP "Przestrzeń Przyrody-Skłudzewo 2010"

ppp

Zaledwie kilka kilometrów od drogi krajowej łączącej Bydgoszcz z Toruniem, w gminie Zławieś  Wielka, położona jest mała wieś Skłudzewo. Mieści się tam, założona w 1989 roku, Fundacja Piękniejszego Świata zajmująca się edukacją plastyczną dzieci i młodzieży. Jej fundatorami są: Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych, Geofizyka Toruń, Urząd  Gminy w Złejwsi Wielkiej, na której terenie mieści się Fundacja oraz gospodarze ośrodka – Danuta Sowińska – Warmbier i Leszek Warmbier. Od niespełna dziesięciolecia odbywają się tam również cykliczne imprezy dla artystów – Plenery Profesjonalistów p.n. Przestrzeń Przyrody. Nazwa pleneru nie dziwi, bowiem siedziba Fundacji umiejscowiona w dziewiętnastowiecznym pałacu otoczona jest pięknym, rozległym parkiem i sadami rozciągającymi się w pradolinie Wisły. To urokliwe miejsce jest magnesem przyciągającym młodych adeptów sztuki i zawodowców. Są trzy podstawowe powody dla takiego stanu rzeczy. Po pierwsze – gościnność gospodarzy, po drugie – profesjonalnie prowadzone zajęcia plastyczne, po trzecie – to niezwykłe usytuowanie. Nie tylko wśród bujnej roślinności, ale i na wzniesieniu terenu, z którego roztaczają się piękne panoramy na rozległe krajobrazy. Ideą przewodnią Danuty i Leszka Warmbierów, związaną z funkcjonowaniem Fundacji Piękniejszego Świata, stało się wytworzenie swoistego rodzaju duchowości tego miejsca. Zewnętrznym tego wyrazem jest Kościół mieszczący się w Pałacu, ale najważniejsze w tym, zakrojonym na wiele lat przedsięwzięciu, stała się wewnętrzna determinacja w codziennej pracy i skupieniu na realizacji edukacyjnych założeń. Od zarania tworzenia swojego życiowego przedsięwzięcia przyświecała im myśl, aby budować miejsce sztuki pomiędzy niebem a ziemią – w trzech podstawowych etapach. Pierwszy z nich, który w wielkiej części mają już za sobą, to stworzenie swoistego rodzaju przystani duchowej. Drugi etap, to zgromadzenie wokół Fundacji ludzi, którzy wniosą swoje zainteresowania sztuką. Natomiast trzeci z etapów wiąże się z możliwością samorealizacji w sztuce. Dla gospodarzy – animatorów i twórców, jest on tak samo ważny jak dwa pierwsze. Wszystkie te trzy elementy wzajemnie oddziaływają na siebie i dopełniają się. Przy okazji moich coraz częstszych wizyt w Skłudzewie jestem przekonany iż Warmbierom, jako rodzinie o wyraźnie określonej determinacji ku sztuce przyświeca idea, którą Wassylij Kandinsky zawarł w swojej koncepcji „O duchowości w sztuce”. Artysta nie jest (…) dzieckiem szczęścia, nie ma prawa żyć bez obowiązków – ma do wykonania ciężką pracę, która będzie niejednokrotnie jego drogą krzyżową. Musi zdawać sobie sprawę z tego, że wszystko co zrobi, każde jego uczucie i każda myśl, składa się na nie dające się wprawdzie dotknąć, ale bardzo konkretne tworzywo, z którego powstają jego dzieła i dlatego nie jest całkowicie wolny w życiu, a jedynie w sztuce. Z tego już samo przez się wynika, że odpowiedzialność artysty, w stosunku do innych ludzi, jest potrójna. 1. musi za powierzony mu talent odwdzięczyć się, 2. ma wiedzieć, że również jego czyny, myśli i uczucia, jak w wypadku każdego człowieka, tworzą określony duchowy klimat, tj. albo atmosferę oczyszczają, albo ją zapowietrzają i 3. że jego czyny, myśli oraz uczucia – tworzywo jego dzieł – same z kolei w budowaniu tego klimatu pośredniczą. Artysta jest  „królem” , nie tylko dlatego, że ma wielką władzę, ale także dlatego, że ma ogromne obowiązki. (Kandinsky – „O duchowości w  sztuce”, Państwowa Galeria Sztuki w Łodzi, 1996, str. 126 / 127. Tłumaczenie Stanisław Fijałkowski)

Tajemnice natury, budowa świata, rządzące nim prawa są  podstawą do twórczych zmagań na polu sztuk plastycznych. Dzieła budowane są bowiem za pomocą  form pochodzącymi z obserwacji i przeżywania natury. Niejednokrotnie dalekich od realistycznej stylistyki.  Formy te poddawane są zwykle rozmaitym przekształceniom, zgodnie z zamysłem artysty. Mamy wówczas do czynienia z fenomenem poszukiwania wieloznaczności zarówno przez twórcę i, w konsekwencji, przez odbiorcę.  Artyści stosują  różnorodne, przez siebie wypracowywane, sposoby dojścia do ostatecznych koncepcji. W prezentowanych w galeriach sztuki dziełach zakodowane są zmagania nie tylko z materią, ale i z wieloma problemami natury technologicznej i formalnej, w tym z:  kompozycją, światłem, przestrzenią, fakturą, kolorem. Artyści poszukują prawdy sztuki, każdy na swój własny sposób  i korzystają z rozmaitych sposobności do ich powstania. Jedni preferują zacisze własnej pracowni, inni chętnie wyjeżdżają na plenery. Bezpośredni kontakt z naturą uwodzi, szczególnie plastyków, którzy czerpią z niej inspiracje do twórczości. Ponadto, przy okazji plenerowych spotkań, dochodzi do wymiany myśli i doświadczeń. Plenery Profesjonalistów stwarzają zapraszanym  artystom jedną z takich możliwości do pracy. Dodatkowo, tam na miejscu odbiorca może nie tylko podziwiać powstałe obiekty sztuki, ale również skonfrontować swoje spostrzeżenia w kontekście do natury i podczas indywidualnych rozmów z ich autorami. Pięknym zwyczajem jest, że w trakcie otwarcia wystawy końcowej, w przestronnej skłudzewskiej galerii, każdy z artystów jest prezentowany przez gospodarzy oraz ma możliwość opowiedzenia widzom o swoich spostrzeżeniach i podzielić się refleksjami.

Danuta i Leszek Warmbierowie zapraszają na plenery twórców, którzy na co dzień, oprócz własnej pracy artystycznej, zajmują się edukacją. Jest to bardzo mądra formuła, pozwalająca nie tylko na nawiązywanie i pogłębianie znajomości, ale przede wszystkim na wymianę doświadczeń. Gospodarze Fundacji Piękniejszego Świata oraz ich synowie Rafał i Krzysztof wraz wolontariuszami stwarzają doskonałe warunki i atmosferę do artystycznych spotkań. Z tych też powodów wielu twórców bardzo chętnie przyjeżdża do Skłudzewa rokrocznie.

Do grona stałych gości należą znaczący dla polskiej kultury twórcy, wśród nich jedna z najwybitniejszych przedstawicielek polskiej szkoły tkaniny unikatowej oraz specjalistek z zakresu mody i wzornictwa Kazimiera Frymark – Błaszczyk. Obecnie artystka jest wykładowcą w Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Na plenerze w Skludzewie, z wielką wirtuozerią znawstwa tekstylnej materii, wykonała  kilka monochromatycznych kompozycji rozpiętych na malarskich krosnach. Wykorzystując miękkość długich i wąskich kawałków tkanin, metodą skręcania,  artystka uzyskała fakturowe bogactwo. Przy tym, dzięki utwardzaniu za pomocą mieszanek klejów, uzyskane formy zastygły w nadanych im kształtach.

Jej córka Adriana Zych, także wykładowca tej samej uczelni, zajmuje się głównie malarstwem na jedwabiu. W Skłudzewie, tradycyjnie już, zajęła się tworzeniem zwiewnych obrazów. Odnoszą się one do reminiscencji, niezwykle syntetycznie traktowanych fragmentów twarzy ludzkiej. Jako dopełnienie, do tak rozumianego malarstwa, na wystawie poplenerowej autorka zaprezentowała kilka pasteli.

Gdański rzeźbiarz i wykładowca tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych Stanisław Gierada po raz pierwszy przyjechał do Skłudzewa w 2007 roku, nie bez oporów. Artyści posiadający swoje przestronne pracownie, zwykle niezbyt chętnie pracują poza nimi. Gierada po usilnych staraniach ze strony organizatorów dał się namówić i od czterech lat jest stałym ich uczestnikiem. Do tego zachwycony jest tą niezwykłą ostoją, jako doskonałym miejscem do pracy, a zarazem odpoczynku. Artysta legitymuje się uznanym dorobkiem twórczym. W swoich dokonaniach posiada dzieła wykonane w wielu technikach, od ceramiki po kamienne, monumentalne obiekty. Jest m.in. autorem gdyńskiego pomnika poświęconego ofiarom Grudnia 1970. Czwarty pobyt Gierady na Plenerze Profesjonalistów zaowocował niewielkich rozmiarów, rzec można, inkrustowanymi formami przestrzennymi. Zostały one skonstruowane z zastosowaniem form opartych na kontraście materii – od monolitycznych po kruche i transparentne. Wyeksponowanie ich na tle okien z widokiem na rozległe pejzaże podkreśliło nie tylko ów kontrast, ale również wydobyło wiele ciekawych szczegółów, zawartych w szklanych, kulistych elementach.

Małżeństwo wykładowców krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego Grażyna Borowik – Pieniek

i  Aleksander Pieniek w swojej twórczości zajmuje się łączeniem różnych technik z zastosowaniem kolażu. Jest to jedna z cech wspólnych, co nie znaczy, że dzieła obydwojga artystów są aż nadto tożsame. Twórczość Borowik-Pieniek charakteryzuje się miękkością plamy barwnej. W zestawie prac artystki powstałych podczas skłudzewskiego pleneru zwraca też uwagę stosowanie rozmaitych tonacji kolorystycznych – od zimnych po ciepłe, niejednokrotnie z zastosowaniem ciekawych dominant. Wklejane płaszczyzny kolażowych dodatków są tak misterne, iż niejednokrotnie można mieć wątpliwości odnośnie zastosowania tejże techniki. Aleksander Pieniek swoje malarstwo opiera na ostrych kontrastach, zarówno barwnych jak i pod względem formy plastycznej. Artysta wykonał na plenerze zestaw kilkunastu prac, które tworzą bardzo jednorodny cykl. W kompozycjach tych wyraźnie daje o sobie znać zamiłowanie, właśnie do kolażu, ale również stosowanie dużych, nadrukowanych  płaszczyzn, bodajże z kolorowych czasopism lub specjalnie preparowanych wydruków. Autor łączy te elementy z fragmentami

graficznie traktowanego malarstwa tworząc jednorodne , bardzo wyraziste całości.

Eugeniusz Molski – emerytowany nauczyciel Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu – podczas pleneru zrealizował dużą ilość prac, do tego w różnych technikach. Przede wszystkim cykl kilkunastu ceramicznych postaci kobiet. Artysta podczas pracy nad nimi żartobliwie nazywał je jako „Panny na Skłudzewie”. Poszczególne rzeźby wykonane zostały w podobnej stylistyce, jednak autor nadał każdej z nich indywidualne cechy, szczególnie

w odniesieniu do rzeźbiarskiego traktowania twarzy, póz i drapowania szat. Na wystawie podsumowującej plener postaci wyeksponowane zostały na stopniach specjalnie zainstalowanych schodów. Zespół postaci interpretowany być może jako zastęp aniołów zstępujący z otchłani niebios, z dwiema ostatnimi specjalnie stłuczonymi. To upadłe anioły? Na moje skojarzenia z tymi niebiańskimi postaciami wpływ mają zapewne dwa, namalowane przez artystę, wielobarwne obrazy, w których właśnie anioły zajmują miejsca centralne.

Katarzyna i Zbigniew Blekiewiczowie, to gdańscy malarze i wykładowcy Akademii Sztuk Pięknych.

W zaciszu jednej ze skłudzewskich pracowni zajęli się tworzeniem swoich, pieczołowicie nawarstwianych formami obrazów. Katarzyna Blekiewicz skupiła swoją uwagę na jednym dziele, wypełniając duże płótno formami dekoracyjnymi, o uproszczonych kształtach, zaczerpniętych z roślinności.  Zbigniew Blekiewicz w swoich dwóch pracach malarskich potwierdził swoją przynależność do miękko traktowanej abstrakcji geometrycznej. Prace obydwojga artystów wyróżniają się wyrafinowaniem formy plastycznej i subtelnymi zestawieniami kolorystycznymi.

Anna Kola – adiunkt na Wydziale Sztuk Pięknych UMK – wykonała cykl bardzo subtelnych czarno – białych fotografii. Są to rejestracje ulotnych sytuacji wyszukiwanych w małych fragmentach skłudzewskiego pejzażu. Interesujące  kadry, jakby przyprószone patyną czasu, artystka wyeksponowała na zaadaptowanych na ten cel starych, pomalowanych na czarno masywnych skrzydłach drzwiowych, niczym od tajemniczej szafy lub wypełnionego kosztownościami kufra. Zderzenie dwóch skrajnych przeciwności – miękko traktowanej fotografii z monstrualnych rozmiarów ich oprawą okazało się zabiegiem bardzo trafnym. Artystka, w swoim komentarzu odautorskim wygłoszonym w trakcie otwarcia wystawy, stwierdziła iż swoje prace dedykuje wszystkim zmarłym artystom – przyjaciołom Fundacji Piękniejszego Świata. Był to odzew Anny Koli na inicjatywę gospodarzy odnoszącą się do intencji mszy świętej, odprawionej w pałacowej kaplicy w pierwszą niedzielę trwania

pleneru.

Z kolei Paulina Jarosz – studentka piątego roku na Wydziale Sztuk Pięknych UMK – skonstruowała przypodłogowy obiekt poświęcony wszystkim artystom biorącym udział w tegorocznej edycji Pleneru Profesjonalistów. W przylegających do siebie prostopadłościennych kasetonach z kolistymi otworami w górnych ściankach autorka umieściła, otrzymane od uczestników, fragmenty prac, szkice, produkty uboczne lub wykonała substytuty, będące odniesieniem do powstałych na plenerze dzieł.

Maciej Wierzbicki – rzeźbiarz z Torunia, asystent w Zakładzie Rzeźby UMK, biorący po raz pierwszy udział w skłudzewskim plenerze – wykuł w wielkim kamieniu głęboki otwór, będący nawiązaniem do wklęsłości wanny lub, określając to bardziej obrazowo,  starego sarkofagu. Jest to tradycyjny dla tego artysty motyw, który każdorazowo przybiera nowe oblicza, chociaż podobieństwo rozwiązań jest dość oczywiste. Do misternie wypolerowanej niecki autor nalał wody, tworząc w ten sposób mały akwen. Dzięki temu zabiegowi można mieć skojarzenia z sakralizacją tejże formy, odwołując się do porównania jej z marmurowymi naczyniami na wodę święconą w kruchtach średniowiecznych i nowożytnych świątyń.

Gospodarze ośrodka, mimo bardzo licznych obowiązków organizacyjnych, stworzyli podczas pleneru duży zestaw dzieł.

Danuta Sowińska – Warmbier w swojej twórczości zajmuje się rysunkiem i wypracowaną przez siebie techniką graficzną. Jej grafiki powstają w jednostkowych egzemplarzach. Uwielbia czerń, biel i szarości, które uzyskuje dzięki zagęszczaniu i rozrzedzaniu kreski, a także stosowaniu dużej skali plam walorowych.  Niepowtarzalną domeną artystki są niezwykle tajemnicze srebrzystości. Lubi pracować  nocą, głównie z racji  przeróżnych obowiązków w ciągu dnia. Cisza nocna jest prawdziwym balsamem dla jej duszy – ten czas poświęca tylko dla siebie. Swoje inspiracje czerpie głównie z obserwacji drzew, przedstawiając je jako nierozerwalnie ze sobą związane osobniki, które prowadzą ze sobą dialog. Inspiracją są również trawy, zarośla, krzewy, krzewinki. W zakamarkach natury doszukuje się gry światła i cienia oraz szlachetnych rozwiązań plastycznych, bazując na dostrzeganiu kontrastów w fakturach i układach linearnych.

Leszek Warmbier zmaga się w swojej twórczości z abstrakcyjnym przeistaczaniem  zauważanych w naturze zjawisk. Pałac w Skłudzewie otoczony jest kilkudziesięcioma gatunkami drzew i krzewów, w tym  z pomnikowymi okazami platanów i dębów. Bezsprzecznie, artystę uwodzi bezpośredni kontakt z naturą, bez względu na porę roku. Tej przypałacowej i widocznej gdzieś daleko na horyzoncie. Jej obfitość pobudza wyobraźnię, a do tego twórca systematycznie nasadza nowe gatunki drzew i krzewów. W najbliższych planach jest taka roślinność, która spowoduje kontrasty kolorystyczne, szczególnie mocne dominanty czerwieni. Artystę interesuje nie tylko piękno natury z jej tajemnicami, a także rządzące nią prawa we Wszechświecie. Wyobrażeniom o kosmosie oraz obserwowanych zjawisk Warmbier w swoich dziełach nadaje abstrakcyjne formy, które w małych fragmentach przeobrażają się w bardziej określone kształty. Są to śladowe zespoły postaci zatopione w zgiełku plam barwnych.  Forma i kolor są dla twórcy równorzędnie istotne – to niezwykle ważne, bowiem te dwie wartości wzajemnie się dopełniają, nie dominując jedna na drugą. Spowite są one w zniewalającej miękkości, a wydawać by się mogło, że tak traktowanym formom potrzeba bardziej zdecydowanych kontrastów barwnych lub linearnych. Konstrukcja i kompozycja obrazów Leszka Warmbiera, z zastosowaniem dopełniającej się delikatnej kolorystki rytmizowanej głębszymi akordami,  oparta jest na wewnętrznym porządku, który cechuje autora.

Krzysztof Warmbier – syn Danuty i Leszka – jest  niedawnym absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych UMK. Jego obiekt, zrealizowany podczas pleneru, wpisuje się w autobiograficzny cykl prac, które wchodziły w zakres pracy dyplomowej. Wszystkie te dzieła wykonane są z blachy, ulubionego i jedynego surowca. Autor czerpie swoje inspiracje między innymi z okazałych drzewostanów, myślę, że z tych przydomowych, które są świadkami jego twórczego dorastania. Z upływem lat artysta dąży do coraz większej syntezy formy. Plenerowy, półprzestrzenny obiekt, charakteryzuje się zaledwie kilkoma wypukłymi i nieregularnymi liniami. Bardzo interesującym, aczkolwiek minimalistycznym, zabiegiem są uzyskiwane przez artystę efekty na dużych płaszczyznach blach, dzięki ich polerowaniu lub matowieniu. Cykle blaszanych dzieł  Krzysztofa Warmbiera są świadectwem poszukiwania własnego języka wypowiedzi, polegającego na bardzo oszczędnym sposobie obrazowania, bliskiego abstrakcyjnemu znakowi.

Piszący te słowa jest wykładowcą na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. W trakcie pleneru wykonał kilka półprzestrzennych obiektów. Tradycyjnie są to obite zużytymi tkaninami podobrazia, tym razem zestawione z nieregularnych, wieloczłonowych elementów. W  użytych tkaninach obiciowych artysta celowo  zastosował wyłącznie kwieciste desenie, pochodzące z obrusów i pościeli. W miejscach łączeń poszczególnych elementów składowych wetknięte zostały sztuczne kwiaty zebrane z cmentarnych wysypisk. W ten sposób autor zderzył ze sobą dwojakiego rodzaju zużyte materie i dwa rodzaje dekoru. Z jednej strony mamy do czynienia z  tekstyliami,  które służyły człowiekowi za jego życia – dekorowały wnętrza, z drugiej zaś z wysłużonymi dekoracjami, darowanymi mu  po jego śmierci. Naturalnie, problem ten należy rozumieć jako uniwersum, bowiem obydwa destrukty pochodzą z niepowiązanych ze sobą źródeł.

prof. UMK  Marian Stępak